czwartek, 18 października 2012

Jesienny spacerek

 Ja i Młodzian oficjalnie powitaliśmy jesień wypadem do Parku Jerzmanowskich. Było kopanie liści, masa zdjęć, sztuczkowanie- jak zwykle o tej porze roku. Ciekawostką jest też fakt iż szelciak się zborderzył. Tak, Laki robi przyczajki na kupkę liści oraz...szynkę trzymaną w dłoni :-) A mówili, że szelt przyczajek nie robi ;-)
 Żadnych większych sensacji na spacerze nie było więc co zostaje? Fotorelacja! :-)
Myślenie nad sensem egzystencji i rolą w eterze tego dziwnego czarnego przedmiotu oraz ukrytym za nim śmisznym człowieczkiem co daje smaczki ;-)










Mastyf stróżuje ;)



Mastyf stróżuje vol.2 :-)


Przed wykonaniem zdjęć pod pomnikiem Chłoptaś przeszedł ekspresową socjalizację, gdyż ten wielki pan wydawał mu się straszny ;) Socjalka poszła szybko ;-)

 A i muszę się pochwalić coraz lepszym przywołaniem oraz wręcz fenomenalnym szarpankiem na polu :-)

piątek, 14 września 2012

O jak fajnie...

...byłoby mieć dwa szelciaki Tak sobie od czasu do czasu mówię. Sobie, mamie czasami. Od jakiegoś czasu w moim umyśle zadomowiła się chęć posiadania drugiego psa. Czemu? Czyżby Laki już mi się znudził? Absolutnie nie!
Więc o co chodzi? Po części z tego, by przy następnym psie zrobić te rzeczy, które raczej nie mogę z moim Futrem zrobić. Marzy mi się by przerwać borderową rutynę i wkroczyć na DCDC z szetlandem; w charakterze zawodników rzecz jasna. Nie wiem czy udałoby mi się z Lakim osiągnąć odpowiedni poziom. Ostatnio zaczął przykładnie olewać frisbee (no dobra czasem tam podejmie). Trochę mnie to podłamało, bo już myślałam, że będzie dobrze. Tradycyjne metody (tj.szarpanie się dyskiem etc)w grę nie wchodzi. Tylko rollery, ale nawet te ostatnio mu nie idą.
 Są jeszcze inne kwestie. Posiadanie dwóch wspaniałych psów ukochanej rasy to jak dla mnie szczyt marzeń.
W marzeniach biegnę przez pola, a za mną dwa szczęśliwe psy. Ale to tylko taki szczególik, który jest na drugim planie.
 Kiedy pojawi się drugi pies? Nie wiem. Czas pokaże. Może za dwa lata, może dopiero gdy z Lakim pójdziemy na swoje. Czas ten wykorzystuję na udoskonalanie Kłaczusia. Aport, trudniejsze sztuczki. A i jeszcze agility nasze ukochane. Chcę to wszystko doprowadzić do wysokiego poziomu. Wiem też, że w przypadku drugiego psa patrzeć będę bardziej na charakter niżli wygląd. Bo na wygląd kupowałam Lakiego.
Wiem jedno. Nawet jeśli zawita do mnie drugi pies, Laki ciągle będzie tym najwspanialszym stworzeniem, mimo swych niedoskonałości. Wciąż będzie tym jakiego nigdzie indziej nie ma. Jedynym, najukochańszym PIERWSZYM PSEM.
Są rzeczy, które trudno mi z Lakim osiągnąć.Ale trudne nie oznacza niemożliwe.

Kto wie, może Laki zrobi mi niespodziankę i pokocha frisbee? Może kiedyś pojawimy się na DCDC?
                                          Czas pokaże, jak to mam w zwyczaju mawiać.


  Drugi pies to moje marzenie. Marzenie, które myślę, że uda mi się spełnić.

            Bo mieć dwa sportowe szetlandy to...
            ...to co mogę nazwać siódmym niebem.


niedziela, 1 lipca 2012

Wakacje

Więc jak Laki spędza wakacje (alias upały)?
Leżąc
Wgapiając się w krótkowłose psy
Łażąc po chaszczach
Pozując
Uroczo wyglądając
A ja? Katuję sąsiadów muzyką (głównie rock :) ), piję wodę smakową, czytam, surfuję po internecie, piszę książkę, łazikuje z przyjaciółmi po bunkrach i narzekam na upał (33 stopnie!) :D

poniedziałek, 25 czerwca 2012

5 urodziny Lakiego :D

25.06.2007, tego dnia pojawił się na świecie mój szelciak. Nie wiedziałam nic o jego istnieniu, aż do stycznia gdy miał półroku. A dziś ten szczeniaczek ma już pięć lat.
Jak ten czas szybko leci. Jeszcze wczoraj hitem sezonu było jego wskoczenie na łóżko, a dziś piękne salto w powietrzu. Pamiętam jak sądziłam iż poza moim zasięgiem jest nauczenie go cudownego cofania, a dziś wydaje mi się to jedną z najprostszych umiejętności. Naszą dumę zobaczycie na koniec filmiku zamieszczonego poniżej ;-)
Ten pies towarzyszył i towarzyszy mi we wszystkim.Dzięki temu ja i on przeżyliśmy wiele przygód; od przejścia przez ciemne tunele w bunkrach do ,,porwania" przez kierowcę autobusu. Patrząc przez ten pryzmat jestem niemal pewna iż mało psów przeżyło tyle niebezpiecznych sytuacji co on.
Prócz ryzyka w jego życiu, są też elementy beztroski i śmiechu. Jakby chociaż jego tajemnicze zniknięcia, w których efekcie znajdowałam go obok swej nogi, czy wędrówki po ośrodkach wypoczynkowych na wakacjach lub szalone niby-walki z suką babci.
Jest też sportowcem. Agility, od biedy wspinaczka, czy nieśmiałe i koślawe początki frisbee. Z tego wszystkiego jego najsławniejszym wyczynem jest marsz na Luboń plus droga powrotna wynoszące razem cztery godziny. Szedł tak długo póki nie dałam WYRAŹNEJ komendy nakazującej przerwę ;) Pies niezniszczalny ;)
Od niedawna próbujący swych sił w dogoterapii i paragility. Dopiero z tym zaczynamy, przed nami długa droga ;)


     Laki, dużo zdrowia ci życzę, dalszego farta i abyś uszczęśliwiał mnie kolejne lata :-)

Laki-dwa miesiące po narodzinach :)

Laki- pięć lat po narodzinach :)  
Urodzinowy filmik


   


środa, 20 czerwca 2012

Szetlandzka pasja

,,Sheltie to nie rasa, sheltie to styl życia"
Ta maksyma wymyślona przeze mnie towarzyszyć będzie temu postowi.
Pierwszym szetlandem w rodzinie jest Baster. Bliski krewny Lakiego. W 2008 do naszego domu przybył półroczny Mr.Szczęściarz.
Zakochałam się w sheltie. Posłuszne, a jednocześnie umiejące kombinować. Wieczni towarzysze człowieka, aczkolwiek potrafiące na jakiś czas (krótki :) ) obyć się bez niego. Nieufne do obcych, lecz tych których polubią traktują jak domowników. Psy jednego pana, lecz lubiące mieć pod opieką wielu ludzi.
Odważne.
Wierne.
Gotowe do poświęceń.
To sprawia, że sheltie są dla mnie sposobem na życie i z nimi chcę powiązać przyszłość :)
             Moja szetlandzka kolekcja ;)   





niedziela, 27 maja 2012

Kastracja i...strzyżenie

 Laki będzie kastrowany mniej więcej na jesień. Nie zdecydowałabym się na to (Laki i tak za sukami z cieczką nie lata) gdyby nie fakt, że...jest jednostronnym wnętrem. Do badania skłoniła nas informacja iż Baster (sheltie mojego wujka) był jednostronnym wnętrem i był kastrowany. Jakoż Baster i Laki są blisko ze sobą spokrewnieni (te same matki, a ojciec Lakiego to brat Bastera), było ryzyko, że Młody też jest tą wadą obciążony. Nie myliliśmy się. Na badanie pojechaliśmy do Myślenic. W ogóle polecam klinikę ,,Dobry Weterynarz", mają świetne podejście do psów, Laki nawet nie ciągnął mnie do wyjścia :)  Okazało się że:
-Laki ma wnętra
-Nie nadaje się w ogóle do krycia (autentyk!)
-Jądro które się nie zeszło trudno było znaleźć
-Są warunki do rozwinięcia się guza nowotworowego
Więc póki co mamy obserwować, a jakby się coś działo to...na stół operacyjny. Na jesień kontrola i prawdopodobnie kastracja.
 A teraz czas na drugi człon tytułu. Odkąd na szkoleniu trenerka zaproponowała ostrzyżenie Lakiego, żeby był szybszy (bo bądź co bądź ta obfita szata spowalnia), zaczęłam nad tym poważnie myśleć. Bo może z jednej strony po utracie futerka dostałby powera (bo nic nie ciąży), a z drugiej łysy szelciak wygląda no tak...kundlowato, poza tym troszkę szkoda mi tego futra. Ale skoro i tak to pies sportowy, a nie wystawowy? W trakcie tych rozważań doszłam do wniosku, że początkowo golimy mu tylko portki, a później najwyżej lekko mu futerko skrócę (albo, ja leń jeden, wezmę się w końcu do jego porządnego wyczesania). A, mam jeszcze jeden argument do skrócenia mu futra. Już nie raz spotkałam się z tekstami typu ,,Jaki on pulchniutki" . Co mnie denerwuje bardzo. Ludzie, ten pies sylwetką dorównuje prawie, że chartowi! Ech no cóż, czas pokaże.
A póki co cieszę się tym miękkim futerkiem :)



sobota, 26 maja 2012

O Lakim słów parę


 Laki. Nieduży owczarek szetlandzki, o sercu większym niż dog. Mój najwierniejszy przyjaciel mieszkający ze mną od 5 lat. Inteligent z niesamowitą chęcią towarzyszenia człowiekowi.
 A teraz wersja rozszerzona :)
Laki pochodzi z hodowli ,,Z Łańcuta". Kupiony został 19.stycznia.2008 jako prezent na moje 10 urodziny.  Gdyby nie to, że usiadł za mną i spojrzał na mnie z wyrazem oczu jednoznacznie mówiącym ,,A może mnie weźmiesz?", dziś towarzyszył by mi jego brat. Laki był najmniejszym szczeniakiem i...najbardziej lękliwym. Na początku był tak przestraszony światem, że stał w miejscu i nie miał zamiaru się ruszyć. Nie pracowałam z nim nad tym w szczenięctwie. Dopiero w wieku 4lat rozpoczęłam socjalizację. I chociaż trwa ona dopiero parę miesięcy, widać efekty. Ale praca z nim nie jest skończona.
  A czym się interesujemy? Ćwiczymy agility, uczymy się sztuczek i...odwiedzamy opuszczone oraz nawiedzone miejsca :) W tym ostatnim zajęciu towarzyszą mi moi przyjaciele ;)

                                   Pozostaje mi tylko życzyć miłej lektury :)