czwartek, 17 października 2013

Do zobaczenia, Basiorku...

Ten post miał być o wystawie, o pół-urodzinach Daina, ale doszła dziś do mnie straszna wiadomość...

Basior zmarł dziś w nocy...
Rak mózgu go pokonał. Nagle, niespodziewanie.

Basior był owczarkiem niemieckim mojego wujka. Jednak ja czułam jakby był mój. Mój drugi pies.
Słowa nie wyrażą tego co mu zawdzięczam. Kochał mnie, ufał mi do tego stopnia, że mogłam mu dotykać bolesnego otarcia i on stał bezruchu i nawet nie warknął (a na mojego tatę przy tej samej czynności zawarczał). Ja też go kochałam i ufałam do tego stopnia, że pozwalałam mu memlać moją dłoń. Żadnemu psu nie licząc Lakiego, nie pozwoliłam na to...
Basior zaszczepił we mnie miłość do owczarków niemieckich, pokazał jak oddany potrafi być pies tej rasy...
Basior miał taki sam charakter jak Laki...Taki sam...
Pomógł mi przeżyć po odejściu Lakiego, zastępował go doskonale...

Mam nadzieję, że tam na Polach Elizejskich jest szczęśliwy i że Laki nie wyrywa mu kłaków z szyi jak kiedyś...

  Żegnaj Basiorku...jeszcze się spotkamy...