sobota, 19 stycznia 2013

6 lat razem :)

Równo sześć lat temu 19.01.2008 roku w moim życiu pojawił się mój pierwszy pies- owczarek szetlandzki...
                                         Laki 

 I przewrócił moje życie do góry nogami =)
Pół roczny, przerażony papiś...
Dziś pięcioletni pies śmigający na torze agi w hali :)

 Mój przyjaciel, przyjaciel moich przyjaciół, towarzysz, wierny oddany druh :)
 Laki zwany Młodym to mój najwspanialszy prezent, dar od losu :) Wymarzony, wybłagany pierwszy pies- z którym przeżyłam już sześć lat :)



     
Nasza przygoda nadal trwa =)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Pierwszy trening agility w 2013 :)

W sobotę udaliśmy się na pierwszy trening agility w nowym roku! :)
 Umówieni w hali przy sportowej strzelnicy (nieczynnej) punkt 8:30
 Ja, masochistka, zrywam się o 7 rano.
 Wsuwam do otworu gębowego kanapkę.
  Oglądam telewizyjny syf.
 A później...
...wkładam na siebie parę szmatek zacnie nazwanych ubraniami, wykonuję epicki śliiizg do kuchni po szyneczkę, wkładam czarne buciory, kurteczkę a'la Pan Żul Heniek, wypycham dziurawą kieszeń szarpakiem, pakuję na szybca wodę do torby (po czym rzeczona torba ląduje na mym ramieniu), saszetkę na smaczki zaciskam wokół pasa, skaczę na szafę po smycz, a potem ze smyczą daje nura w stronę podłogi by zapiąć piłkopyszczaka, po czym oboje sfrunęliśmy ze schodów do zacnej renówki stojącej na parkingu.

  W końcu dotarliśmy na miejsce.
  Psy w hali: cocker spaniel Kochi i yoreczka Kropka należące do naszej instruktorki, caviś Magnus dziewczyny niewiele młodszej ode mnie, mój łowczarek. Później doszedł do nas pięciomiesięczny bobtail Neshi wielkości dorosłego onka :)
Laki zaczął...fatalnie. Może lekko przesadzam, ale faktem jest, że był totalnie niepewny i rozproszony. Wobec tego dostałam przykaz rozkręcenia psa. Została nam pożyczona piankowa piłeczka, więc dawaj, rozkręcam Młodego.
  W miarę upływu czasu Lakisław przekonał się do tego miejsca. Sztuczkował, był skupiony, ładnie biegał. I przy okazji totalnie mnie zszokował. Czym? Ano tym, że znakomitą większość godzinnego treningu przepracował na owej piankowej piłeczce ;) I to tak jak na smaczkach. Ta sama jakość pracy :) Poza tym aportował często niezachęcany przeze mnie smaczkami.
  Przy okazji dodam iż tak od połowy treningu szelt był bez smyczy i nie zwiewał do psiaków :) Jak nic nie robiliśmy do siedział lub leżał przy nodze i lampił się na psiaki :)
 Pod koniec treningu biegaliśmy mini-torek złożony z hopki, tunelu, hopki.

 Po wszystkim zostało spakowanie przeszkód do samochodu instruktorki oczywiście w towarzystwie biegających wszędzie Lakiego, Kochiego i Kropki :)

Dostaliśmy zadanie domowe: ćwiczenie komendy wysyłającej na przód, ćwiczenie zmiany (bodajże belgijskiej) :)
Cóż trening uznaje za bardzo udany i z niecierpliwością czekam na kolejną sobotę by wymęczyć siebie i Futro :)


EDIT: Laki naumiał się sztuczki, której długo nie mogłam go nauczyć- stania na tylnych łapach :-)

sobota, 5 stycznia 2013

2013

Po pierwsze wybaczcie za długą nieobecność :) Na dniach nadrobię zaległości ;)

Dla naszego teamu rok 2012 był rokiem szczęśliwym i udanym. Osiągnęliśmy wiele. Nie chodzi mi tu tylko o opanowanie świadomości zadu czy lepsze przywołanie albo skupienie przy psach. Laki pokonał swoje lęki związane z bunkrami, co jest dla mnie wyjątkowo ważne.
  Tak a'propos roku 2012 to jeszcze mieliśmy pierwszy trening agi :) W tym roku postanowiłam, że będziemy już regularnie trenować :) Po wizycie w Chorzowie na Finale Pucharu Polski, utwierdziłam się w przekonaniu, że agility to jest TO :)
   Byliśmy też na psim obozie w Tułowicach gdzie poznaliśmy wiele wspaniałych osób i ich psiaków, a Laki ku mojemu zaskoczeniu pokazał ducha rywalizacji (taak, biegłam za nim przez pół Kampinosu...xD) oraz...dał się głaskać osobom, które widział po raz pierwszy! :)
   W Lubczynie pod moją nieuwagę zwiał z przystani na wycieczkę po wsi...co tam robił nie wiem do dziś :) W Goleniowie leciałam przez ulicę bo psisko mi zwiewało właśnie do parku... =P
   Tak pokrótce wyglądały wakacje. Zima odbyła się pod znakiem aportowania, lato obfitowało w zdjęcia, jesień w sztuczkowanie :)
    Czas na foto :)
















Z Kamą :)





Z Kają :)

Z Rapsanim :)












 
Zdjęcia kończą się na jesieni :) Aparat zrobił kaput :(

 Zdjęcia z poprzednich miesięcy mam na pendrive'ie. Jutro postaram się uzupełnić o nie post :)


      A Wam i Waszym psiakom życzę wszystkiego najlepszego w roku 2013 :)