piątek, 14 września 2012

O jak fajnie...

...byłoby mieć dwa szelciaki Tak sobie od czasu do czasu mówię. Sobie, mamie czasami. Od jakiegoś czasu w moim umyśle zadomowiła się chęć posiadania drugiego psa. Czemu? Czyżby Laki już mi się znudził? Absolutnie nie!
Więc o co chodzi? Po części z tego, by przy następnym psie zrobić te rzeczy, które raczej nie mogę z moim Futrem zrobić. Marzy mi się by przerwać borderową rutynę i wkroczyć na DCDC z szetlandem; w charakterze zawodników rzecz jasna. Nie wiem czy udałoby mi się z Lakim osiągnąć odpowiedni poziom. Ostatnio zaczął przykładnie olewać frisbee (no dobra czasem tam podejmie). Trochę mnie to podłamało, bo już myślałam, że będzie dobrze. Tradycyjne metody (tj.szarpanie się dyskiem etc)w grę nie wchodzi. Tylko rollery, ale nawet te ostatnio mu nie idą.
 Są jeszcze inne kwestie. Posiadanie dwóch wspaniałych psów ukochanej rasy to jak dla mnie szczyt marzeń.
W marzeniach biegnę przez pola, a za mną dwa szczęśliwe psy. Ale to tylko taki szczególik, który jest na drugim planie.
 Kiedy pojawi się drugi pies? Nie wiem. Czas pokaże. Może za dwa lata, może dopiero gdy z Lakim pójdziemy na swoje. Czas ten wykorzystuję na udoskonalanie Kłaczusia. Aport, trudniejsze sztuczki. A i jeszcze agility nasze ukochane. Chcę to wszystko doprowadzić do wysokiego poziomu. Wiem też, że w przypadku drugiego psa patrzeć będę bardziej na charakter niżli wygląd. Bo na wygląd kupowałam Lakiego.
Wiem jedno. Nawet jeśli zawita do mnie drugi pies, Laki ciągle będzie tym najwspanialszym stworzeniem, mimo swych niedoskonałości. Wciąż będzie tym jakiego nigdzie indziej nie ma. Jedynym, najukochańszym PIERWSZYM PSEM.
Są rzeczy, które trudno mi z Lakim osiągnąć.Ale trudne nie oznacza niemożliwe.

Kto wie, może Laki zrobi mi niespodziankę i pokocha frisbee? Może kiedyś pojawimy się na DCDC?
                                          Czas pokaże, jak to mam w zwyczaju mawiać.


  Drugi pies to moje marzenie. Marzenie, które myślę, że uda mi się spełnić.

            Bo mieć dwa sportowe szetlandy to...
            ...to co mogę nazwać siódmym niebem.