wtorek, 30 lipca 2013

Agility czas zacząć!


Jak zapewne wszyscy wiedzą przeznaczeniem Daina jest agility i frisbee. Duduś posmakował już obu sportów :)
27 lipca chłopina pojechał na swój pierwszy trening! :)
Wiele się zmieniło od czasu, gdy byłam tam ostatni raz. Do grupy dołączyło kilka nowych psów. Był więc terwik, border, manchester terrier i gordon. Weszliśmy w momencie, gdy biegał Milky (BOS). Było trochę hałasu, więc Dain wbił pazury w rękę, bo się trochę przestraszył.
Gdy Milky skończył biegać wraz z Kasią wyszłyśmy na chwilę przed halę, by pozwolić owczarkom się zaprzyjaźnić i zwyczajnie pogadać.
Chwilę potem wróciłyśmy do hali. Od Zuzi dostaliśmy do dyspozycji tunel i jedną hopkę, cobym mogła coś z Rudym porobić :) Zaczęłam od tunelu.
I Dain pobiegł przez niego jakby robił to od zawsze! :D Bez strachu, pewnie i szybko :)
Następne w kolejce były ciasne skręty. Mogło być lepiej, ale jak na takie warunki i ze względu na fakt, że Dzikus był po raz pierwszy w takim miejscu i warunkach było świetnie :)
Niestety nie mogliśmy zostać na całym treningu, bo w planach była jeszcze Rabka i obikowanie z Basiorem (swoją drogą Basiorek ma już lepsze tempo przy zmianie pozycji :) ).
Ale to nic, bo już jutro jedziemy na kolejny trening :)
A tutaj nasze poczynania z tunelem :)


A w czwartek jedziemy na drugi koniec Polski, na wakacje. No i będę przez kilka tygodni z dwoma postrzelonymi psami w jednym mieszkaniu ;)

poniedziałek, 22 lipca 2013

Who is Dain?



Kim jest Dain?
No głupie pytanie. Przecież jest śniadym szelciątkiem. Widać to na pierwszy rzut oka.
Na pierwszy rzut oka ;)
 Lecz jakby zagłębić się w tenże temat głębiej okazuje się, że Dain ma właściwie kilka twarzy :)

Twarz #1: Flak
Spokojnie, nie chodzi mi o sytuację kiedy biorę scyzoryk i wyciągam Dainowe flaki :)
Duduś ma to do siebie, że gdy śpi bądź leży zmienia się z ciała stałego na ciało flakowato-galaretowate. Wisi sobie taki kudłaty cosiek niekiedy wyglądając jak po powrocie z ostro zakrapianej imprezki:

A to jest raczej łagodna forma flaka.
Prawdziwy flak wygląda tak:


Twarz #2: Łóżkowiec
Nim dostałam Daina wyobrażałam sobie jak będę zasypiać w jednym łóżku z moim sheltie.
Pierwszej nocy już miałam Wybrańca w łożu.
Od tej chwili Duduś śpi ze mną. Najczęściej na poduszce obok (bo pańcia nie zgniecie, bo jest blisko pańci), chociaż parę razy zdarzyło się, że spaliśmy głowa w głowę na tej samej poduszce.

A jedno trzeba przyznać, że nie ma piękniejszego widoku z rana od szczeniaka śpiącego ufnie obok ciebie :) Od razu chce się żyć :)


Twarz #3: Reinkarnacja Lakiego
Aport Daina leży, kwiczy i zdycha. Ale próbuję naprawić!
Aport Lakiego też leżał, kwiczał i zdychał. Ale naprawiłam!
Dain nie odstępuje mnie na krok.
Laki nie odstępował mnie na krok
Dodam do tego jeszcze to, że oba psy opanowały umiejętność przybijania żółwika ;)
I jeszcze umiejętność wykładania się blisko mej poduszki.


Twarz #4: Lizus
Właściwie można by to było podczepić pod powyższą twarz :)
Dain od jakiegoś czasu odkrył związek pomiędzy skórą, a językiem i skwapliwie korzysta z nowo poznanej wiedzy z uwielbieniem liżąc mnie i moich znajomych po twarzach :) 
 
Fot: Karina
Przy okazji często jego język trafia do nosa, a jak leżę to nawet do ucha- to tak na marginesie ;)

Twarz #5: Zdechły G(ł)upik
Zdjęcia powiedzą wszystko :)


Jak widać na załączonych wyżej dowodach 'zbrodni' Dain jest zmienny niczym kameleon. Ale ta zmienność czyni Daina jedynym w swoim rodzaju i dostarcza mi często powodów do śmiechu. Życie ze szczeniakiem jest z jednej strony nieprzewidywalne, a z drugiej ekscytujące :)

Ale i budujące, szczególnie gdy widzi się przebłyski mądrości w małych oczkach ;)











sobota, 6 lipca 2013

Już tydzień po Apokalipsie

Dokładnie dziś mija tydzień odkąd mam małego potworka imieniem Dain :)
 I mogę zdecydowanie więcej powiedzieć o jego charakterku.
Duduś jest wyjątkowo aktywnym sheltie! Jak się rozhula to skacze, gryzie i szarpie :) Najczęściej to dostaje tzw. głupa w moim łóżku, w którym śpi, of course.
Najgorzej jeśli dostanie głupa w łóżku. Do pewnego stopnia to toleruję, ale jeśli nie daje mi czytać książki, skacząc na nią (przez co książka ląduje na mojej piersi) i próbując pogryźć, a próba odsunięcia go kończy się chwyceniem mnie łapkami za nadgarstek i gryzieniem dłoni, szczeniak ląduje na podłodze (oczywiście nie rzucam nim, spokojnie ;) ). Może spać w łóżku, może na nie wchodzić ile chce, ale jak przegina i zaczyna za bardzo szaleć to wypad. Zazwyczaj przyłazi spać, kiedy ja już dawno jestem w krainie Morfeusza. Wtedy rano zazwyczaj znajduję go w okolicach mojej głowy. Którejś nocy, gdy do mnie przydreptał zasnął z łebkiem na tej samej poduszce, na której ja spałam :)
Duduś bardzo pragnie wygody. Uwielbia spać na łóżku, kanapie- byleby było miękko.
Od biedy to i klatka może być, a nawet podkład ;)

  A tak wracając do jego aktywności to...zaskoczył mnie. Bardzo pozytywnie. Jest bardzo szybki i szokująco skoczny. W jednej sekundzie niby grzecznie siedzi lub stoi, a w następnej skacze do piłeczki bądź innej zabawki. Bardzo szybko opanował też sztukę wskakiwania na złożone łóżko. Wchodzi na radio i z niego, opierając się przednimi łapkami i brzeg mebla, wskakuje jednym susem na kanapę. Bez żadnego większego wysiłku. Staram się, żeby za często tego nie robił, więc jak widzę, że się przymierza to podnoszę go i kładę na kanapie. Wtedy zazwyczaj układa się w kłębek na poduszkach i śpi. Niezbitym dowodem na jego szybkość jest sytuacja kiedy bezczelnie ukradł mi makaron z miski z rosołem. Miskę postawiłam sobie na moment na małym stopniu. Dain chwilę powęszył, a potem haps! i skoczył do smacznego makaronu. Strawę udało się uratować, na szczęście :)
Celem życiowym Daina jest natomiast używanie jak największej ilości rzeczy jako szarpaków. A szarpać się potrafi i to nieźle! Widok małego polarowego szarpaka bardzo go cieszy. Większy szarpak zostawiam nieużywany, aż Rudy dorośnie, bo póki co to źle mu się chwyta tym małym ryjkiem. Ale mały szarpak powoduje oczekiwany przeze mnie efekt, a mianowicie wzrost prędkości, co z chęcią wykorzystuję przy nauce ciasnych skrętów.
  Dain jest bardzo chętny do nauki. W tydzień zrozumiał ideę siadania, leżenia, udawania smutnego, kręcenia się w lewo i prawo, ciasnego skrętu w lewo, pozycji 2on2off i wskakiwania na stopień. Wszystko prawidłowo i mimo, że czasem mam wątpliwości mózg Daina istnieje ;) Niemniej jednak muszę ćwiczyć z nim nienakręcanie się na dotyk w czasie pracy. Bo gdy chcę go na moment przytrzymać ten rzuca się jak dziki. Jest to dość wkurzające, ale sądzę, że odpowiednim nakładem pracy da się to wyeliminować.
 Duduś jest też psiakiem bardzo odważnym i ciekawskim. Kiedy metalowa miska spadła mi na biurko z dużym hukiem metalu, ten stał tylko i się patrzył kiedy w końcu zaczniemy klikać i dam mu tą karmę. Gdy mama zgniotła butelkę i wrzuciła ją do wiaderka, Dain szybko poleciał sprawdzić co to. Podobnie uczynił gdy opakowanie maści spadło na podłogę. Bez strachu również przeszedł obok dużego kartonu, o który dość mocno rąbnęłam i narobiłam hałasu.
  Warto dodać, że Dain bardzo żywo reaguje na pewne zdarzenia w moich ulubionych serialach ;) Wystarczy, że sławetny Rex obszczeka na ekranie bandziora, Duduś zaraz z uwagą spogląda w stronę magicznego pudła. Również jego uwagę przykuwa braciszek Tuck, kiedy zajmuje on większość ekranu i coś mówi.

 Podsumowując...
...Dain spełnia w pełni moje oczekiwania, a nawet więcej :) Jest dokładnie taki jakiego sobie wymarzyłam jeszcze za życia Lakiego :) Mój idealny drugi już szelciak :)