piątek, 27 czerwca 2014

Wakacje

Trochę się u mnie wydarzyło od czasu majowego wpisu. Postaram się to trochę uporządkować.

1. Baster wrócił do domu już dawno ;) Trochę pusto się w domu zrobiło. Dzięki Basterowi nastąpił pewien przełom. Mianowicie...zaczęłam z Dainem chodzić bez smyczy po osiedlu. Zaczęło się od próby wyprowadzenia dwóch szetlandów na smyczy w tym jeden był na flexi i w szelkach (brr mój koszmar). W końcu się wkurzyłam poodpinałam karabińczyki i tylko pilnowałam, żeby niczego nie zeżarły ani żeby Dain nie poleciał do psa. Teraz lata bez smyczy poza terenem fortów. Nie jest źle, przywołanie całkiem niezłe, pies grzeczny.
Ja z kolei utwierdziłam się w przekonaniu, że życie z dwoma psami jest o wiele fajniejsze i ciekawsze ;)
2. Byliśmy także na Marszu Azylanta. Mało tego! Ja i Dain oraz Magda i Bona prowadziłyśmy marsz :D Rasowiec po championach i beagle w typie prowadzące marsz psiaków z azylu- nieźle to wyglądało. Dain zachowywał się bardzo dobrze jak na siebie. Z Magdą się nawet dogadał (ach, te żołądki), a od jednej pani żebrał ciasteczka.
3. Kolejnym wydarzeniem było pojawienie się na międzynarodówce w Krakowie. Nie wystawiałam Daina ani nie braliśmy udziału w zawodach obi. Spotkaliśmy się tam z Gabą od Nikiego. Przy ringu szetlandów natknęliśmy się także na Magdę i Greenday'a. Tutaj znowu muszę pochwalić Daina, bo był bardzo grzeczny, super się szarpał i nie nakręcał się na inne psy. W dodatku dane mi było zwątpić w szetlandzkość Daina. Kiedy Greenday i Niki zaczęli na siebie szczekać Dain...po prostu stał i się patrzył. Nic, ani nie wariował ani nie szczekał.
Otrzymałam kilka rad odnośnie socjalizacji Daina z ludźmi i zostałam utwierdzona w przekonaniu, że IPO to wcale nie jest taki do końca zły pomysł. Na wystawie kupiłam Dain'owi futerkowy gryzak, który idealnie nadaje się do przekierowania jego emocji. Dain kiedy odchodzi od jakiegoś psa mocno się nakręca, a szarpak bądź gryzak pozwalają mu te emocje wyładować.
Planujemy spotkać się jeszcze w lipcu :)
Później wybyłam na 3 dni na wschód Polski z wycieczką szkolną. Pies miał depresję, mało brakowało by zaczął się ciąć. Wróciłam jednak i jest cacy.

Niedługo minie rok odkąd mam tego kochanego olbrzyma :) Z tej okazji postaram się sklecić w końcu jakiś filmik. Jeszcze kilka ujęć jakiś pierdołowatych sztuczek, wodowanie i wreszcie filmowa relacja z bunkrowego tunelu, która mam nadzieję obejdzie się bez duchów.

A od dziś mam wakacje.
Tym razem postaram się je wykorzystać w pełni na szkolenie Daina. Dotąd moje wakacje w czasie, których obiecywałam sobie ile to ja nauczę Lakiego kończyły się na czytaniu i ganianiu szetlanda po wsi czy mizianiu zapchlonych szczeniaków.
Teraz będzie inaczej! Dain to kompletnie inny pies i u niego dyscyplina jest potrzebna do okiełznania jego iście diabelskiego charakteru. Mam także nadzieję na znalezienie jakiegoś porzuconego szczeniaka. Mam takie marzenie od jakiegoś czasu i jakoś wszystkie znajdy omijają mnie szerokim łukiem. To jest chyba złośliwe no, nie dostać okazji na uratowanie ulicznego kundla.
W sierpniu wyjeżdżamy nad morze na jakieś dwa tygodnie. Będziemy też w Goleniowie gdzie znowu będę mieszkać z dwoma psami :) Na lipiec planuje jakieś spacerki i wyprawy w nieznane.

W okresie wakacji postaram się zwiększyć moją aktywność na blogu :)
Udanych wakacji! :)